Kiedy to usłyszałem to posiwiałem bo wiedziałem już co mnie czeka. Akurat bowiem skończył się okres leasingu a firma leasingowa zmieniła adres swojej siedziby
Na moje wrzaski, że trzeba być idiotą, żeby zgubić dowód usłyszałem, że to nic poważnego ale ona nie ma czasu więc będzie jeździć innym pojazdem i żeby TO załatwić.
Więc, żeby TO załatwić należy:
a) udać się do diagnosty po zaświadczenie o ważnych badaniach technicznych
b) wydobyć od ubezpieczyciela kopię polisy a później duplikat
c) leasingodawca musi wydobyć zaświadczenie ze swojego urzędu komunikacji o zbyciu pojazdu
d) ja muszę wydobyć z księgowości fakturę zakupu
e) Ja muszę wydobyć z urzędu komunikacji leasingodawcy zaświadczenie o wydaniu dowodu rejestracyjnego
f) We własnym urzędzie komunikacji dowiaduję się, że do procesu rejestracji potrzebuję:
- nr z tyłu naklejki na szybie
- odpis z KRS-u leasingodawcy i stosowne pismo zaświadczające o zmianie siedziby w/w
g) kiedy mamy już wszystkie zaświadczenia i odpisy odpisów pozostaje normalna procedura rejestracji
oraz finalnie:
i) przepisanie polisy OC
To wszystko zajmuje mi już cztery dni i końca nie ma.
Karwa, ale przecież to żaden problem
Tylko jeden wniosek mi się nasuwa:
Nie prościej do .....uja żebraka i ku....wy nędzy kieszeń zapiąć
Pozdrawiam polskie urzędy oraż żony.
Franc