Chciałem oficjalnie podziękować Marcinowi za możliwość wzięcia cząstkowego udziału w imprezie.
Jeszcze raz wielkie dzięki za wyrozumiałośc i czas jaki mogłem spędzić wśród grona zakreconych tak samo jak ja.
- Dojazd do PP, z prawej strony gospodarstwo a przed nami roztacza się użekający krajobraz mazowieckiej wsi
Kilka wierzb, soczysta i budząca się ostro do życia lączka i podmokły zagajnik który w RB zwany był bodajże żelem
Adam "odpala " mi kierownice
No cóż albo sie troche już najeździł, albo ma poprostu ma obawy widząc miękki dywan roślinności okryty kilkudziesięcio centymetrowo warstwą wody
Ruszam
Jedynka terenowa i pomalutku, pomalutku . .
Jedna pieczątka jest
Pilot w postaci Pana Romanka również jest, tyle że mokry po jajca
Zostały nam ostatnie dwie pieczątki jednak głebokość i grząskośc te czegoś po czym przyszło sie poruszac zaczyna być przerażająca
Ziemi dywan zbutwiały zachecał aby koić się jego urokiem , miast przemierzać go w metalowym ustrojstwie wymyslonym przez człowieka do bliżej nie określonych potrzeb
No cóż - ruszam
Koła pomalu zaczeły zapadać się pniżej lustra mieniącej się w słońcu wiosenną zielenią lodowatej wody
Dalej mam trakcje
Jednak czuje że koła zapadają się w coś, co jest na tyle słabo ze sobą związane iż w każdej chwili mogę to przerwać.
Woda zagotowała się od nagle uwolnionych i radośnie sobie hasających bąbelków metanu
- Myśl - Czy tak wygląda morze Sargasowe ? Czy to jest mikro odpowiednik Trujkąta Bermudzkiego ? Co bedzie dalej ? !
Czas w tym momęcie stał się pojęciem bardziej niż tylko względnym i przyśpieszył pozostawiąjąc mnie na wiecznośc samemu sobie
W końcu z potem na czole docieram do ostatniej pieczątki
Odwrót to już poraszka
Dzięki Franc