Wróciliśmy cali i zdrowi. Jak zwykle wszystko pięknie popłynęło i zobaczylismy spory kawał Białorusi. Nie obyło się również bez odważnej próby ataku drogi do jeziorka zakończonej kapitalną nocą na bagnach. Tym razem polegliśmy ale kto wie co przyniesie kolejna wyprawa ?
Staram się Was popychać do zobaczenia Białorusi z innej strony, do spotkania z ludźmi szczerymi, usmiechniętymi, choć czasami trzeba polecieć pułkownikiem Kwiatkowskim

Wspaniale mi się jechało z Jackiem i Saszką i mam nadzieję, że Wam również z nami. Dzięki wszystkim za stworzenie klimatu prawdziwej podróży i wspólnego oglądania kraju. Wieczory klimatyczne, ogniska barwne, wasze uśmiechy bezcenne. Wszyscy niestety jesteśmy lemingami bo czasy, w których przyszło nam żyć to jakiś absurd. Czasami zastanawiam się czy nie wolałbym tych 200 dolców i świętego spokoju wsród szumiących traw i pięknych lasów. Chylę czoła za wytrwałość i spokój kiedy Was popychałem i odwracałem od przeróżnych pułapek

Dzięki Jurkowi i Andrzejowi za spokój i napitki i w ogóle wszystkim za to, że byliście tam razem ze mną. Towar jest ale ja już powoli tęsknię. Za jeziorem, Niemenem, ruinami kołchozu i zapachem błota na tłumiku. Ściskam wszystkich i do obaczyska na szlaku
A jak było :
jak zwykle bajkowo

i z przytupem
Idę omówić trasę i sprawdzić czy aby na pewno będzie sklep
Lemingi !