Strona 1 z 1

Łowca jeleni

: 7 maja 2010, o 08:54
autor: imbir
To fragment z forum po Nidzicy...
-Życzę Koledze szybkiego powrotu na trasę, relację mogę zdać w każdej chwili, bo byłem 4 osoby za Tobą, mogę Ci powiedzieć, że na miejscu Twojego kolegi z teamu, nie dałbym Ci wsiąść na rower - ja muszę powiedzieć, że byłem w szoku widząc to, a co dopiero przeżyć zderzenie. Dla mnie wyglądało to tak, jakby ten jeleń biegł prostopadle przez las i w ostatniej chwili, widząc rowerzystów, wyskoczył w górę i zawadził Cię tylnymi nogami (badylami?). (...) Pozdrawiam i jestem przekonany, że limit pecha wyczerpałeś na 10 lat.

-Witam, to mi udało się trafić jelenia na trasie ok 23 km. Nie wiele pamiętam, ale z relacji innych (niepełnych) dobrze, że to ja go trafiłem, a nie on mnie.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy zatrzymali się i pomogli mi się pozbierać.
Niestety nie pamiętam tego, więc o podaniu numerów nie ma mowy. (proszę o relację i numery) Dzięki raz jeszcze.

Świadomość odzyskałem po ok 4 km siedząc już i pedałując na rowerze!
Okazało się, że nie kojarzę faktów i gadam od rzeczy więc dałem się przekonać, żeby zjechać z trasy.
Izba przyjęć, prześwietlenia... skręcenie kręgosłupa szyjnego i stłuczenie makówki. Gratis kilka odrapań i siniaków. Kask nie nadaje się już do użycia. Rower cały.