Artur pisze:Zdrowi psychicznie ludzie przeprowadzali rowery. Pomyśleć, że 4 minut zabrakło do 8 sektora
To ja z Mikołajem jedziemy się leczyć nas naszło, aby mostek jednak pokonać na kółkach. Znacie ciekawe zakłady dla chorych....
To właśnie to czterominutowe przykładanie wektora do drzewa zabrało Ci sektor
...kto nie był w Nowinach, to nie był nigdy na maratonie??
Artur pisze: Nie wiem co mnie naszło, żeby brać tę kładkę szturmem
Artur pisze więc żyje
Czyli w komplecie startujemy w Jabłonnej.
Artur zdobył dla adrenalinki.pl pierwsze punkty w drużynówce w Józefowie.
Kolarstwo to nie jest gra. Kolarstwo to jest sport. Twardy, ciężki, który wymaga wiele wyrzeczeń. Można grać w piłke, tenisa lub hokeja. Ale nie można grać w kolarstwo.
Jean de Gribaldi
4 listopada nie pojadę (mam wykłady). Szykuję się za to na epilog w Łomiankach.
Co do tych tras Hobby, to słyszałem w biurze zawodów, że zaliczają je do wręczenia nagród za starty.
W przyszłym roku będzie lepiej... będziemy w M4 pierniki
zdjęć z upadku nie ma jest seria jak wlokę się zaraz za mostkiem ... Pan chyba już się zwijał i zadziałał z opóźnieniem.
szkoda, galeria wyglądałaby imponująco
Dzieki za wynalezienie wszystkich tych zdjec!
Nie wiem jak Wy to robicie, ja nie mam cierpliwosci.
Jesli chodzi o imputowane mi przez Nowika szalenstwo to sie go wypieram! Wyskoczylem zza krzaka majac ok 30km/h na liczniku i bylo juz za pozno zeby cos robic.
Mimo ze slyszalem okrzyk "waski mostek" to: 1. kilka razy juz ostrzegali i nie bylo wcale trudno 2. kilka razy nie ostrzegali i prawie sie zabilem (taki zielony szlaban za krzakiem i zakretem gdzies w lesie minalem biodrem na milimetry) 3. nie mialem sily zsiasc z roweru, potem na niego wsiasc i znowu ruszyc.
Reasumujac to nie bylo szalenstwo lecz zwykla glupota. A za to co najwyzej laduje sie w sejmie a nie w Tworkach.
Jadac w 2 sektorze mialem wrazenie, ze tam nie pasuje. Ci ludzie naprawde duzo i w wiekszosci pol-profesjonalnie trenuja. Sa optymalnie lekcy i gibcy. Wszyscy maja ogromne cisnienie na wygrana. Nikt z nikim nie gada, nie rozglada sie tylko pedzi do przodu na zabicie. No i predkosc jest bardzo duza z reguly na liczniku widzialem ok 28-30 km/h a byly fragmenty ok 40km/h na tych dziurawych szutrowkach. Ja sie caly czas balem, ze jak grzmotne na ten szuter, gruz albo stare kafelki to bedzie trzeba szyc!
Optymalne polaczenie predkosci i radosci z jazdy wydaje mi sie lezec w okolicach 4, 5 sektora.
To tyle filozofowania.
A.
Odnośnie przydziału sektora czuję się podobnie albo jeszcze gorzej
Co ja mam na to powiedzieć
Byłem w tym roki 5 (pięć) razy na rowerze wliczając w to Mławę i Radom i zalogowali mnie do IV sektora
Co ja tam będę robił
Chyba wezmę duży plecak i będę zbierał za Nimi bidony
A ja w VI ??????
Biorę plecak także i zbieram pompki, dętki, bidony, zegarki i komórki.
A potem na handelek
Zresztą zaraz mnie dojdzie Imbir to sobie razem pojedziemy
Czy Was też ciągle boli dupa
Jakis taki kawal kiedys byl o gosciu co to z obcymi w parku wodke pil i go potem dupa bolala, ale nie pamietam jak to bylo....
A tak na serio to:
1. Gacie z "pielucha"
2. Bielizna sportowa antypotna (bron Boze bawelna)
3. Siodelko odpowiednio nachylone by siedziec na takich wystajacych kawalkch miednicy a nie na samej d....
4. Profesjonalisci stosuja jeszcze masci, ale ja mimo ze kiedys taka dostalem w prezencie nie zauwazylem duzej roznicy.
Generalnie d... sie musi przyzwyczajac. 2 razy w tygodniu po godzinie na siodelku i powinno byc na maratonie git.
A.
W takim razie przed następnym startem proszę o pomoc w ustawieniu mojego siodła.
Ale zgadzam się z tym że dupa musi się przyzwyczaić.
Chyba w pracy zamiast miękkiego fotela przed biurkiem zamontuję sztycę z siodełkiem rowerowym wtedy się dupa raz dwa wyrobi
Cytat z forum Mazovia:
"Czoło wyścigu przez długi okres (zwłaszcza na giga) jechało tempem powiedzmy spacerowym, na jakieś 75-80% możliwości. Automatycznie owocuje to wyższym procentem w cyklopedi dla osób, które jechały na 100%." To tera sie juz kompletnie zalamalem 46kmh to jest "spacerowo" ? Na jakim paliwie oni jezdza?